Ostatnia aktualizacja: 02.01.2017 r.

Autor

Strona główna
O autorze
Napisz do mnie

Moje wojsko

Wstęp
WSO Toruń
Praktyka w JW 1891 Chełm
Początki
Codzienność
O ludziach
Zakończenie

Szkoła Podchorążych Rezerwy

Wykaz SPR-ów
Historia
Opinie
Słowniczek poMONcniczek
por. Adnik radzi
Najciaśniejsze trepy

Kurs Szkolenia Rezerw

Informacje ogólne
KSR w Poznaniu
KSR w Toruniu
KSR we Wrocławiu

Różne

Linki wojskowe
Skąd się biorą trepy
Na papierze
8 lat po wojsku
Na papierze - Paragraf 13

Moja fotogaleria

WSO Toruń
JW 1891 Chełm
Koci Ogon

Statystyka

 
Gadu-gadu:
628 004

 

Copyright 1998-2017 by
Paweł Siekański
Wszelkie prawa zastrzeżone
ISO 8859-2
Serwis istnieje od 28.01.1998 r.

"Żyj tak, by nikt przez ciebie nie płakał"

>> Szkoła Podchorążych Rezerwy: Słowniczek poMONcniczek ...

Na Stronach Podchorążych Rezerwy możesz się natknąć na niezrozumiale dla cywila zwroty. Warto przeczytać, nigdy nic nie wiadomo, mogą się kiedyś przydać w prawdziwym życiu... Zawiera 60 określeń!. Słownik powstał na podstawie obserwacji codziennej służby w WSO Wrocław. Tam też służyli właśnie trzej podchorążowie, którzy męczyli się nad tym słownikiem: Sławomir Łotysz, Sławomir Woźniak oraz Wojciech Kozłowski. Żadnych praw sobie nie zastrzegają, bowiem to życie jest autorem.

Adidasy
starszy kapral. Znowu te skojarzenia! Po prostu trzy belki na pagonie kojarzą się zetolowi z firmą Adidas, która firmuje swoje wyroby trzema paskami. (wk)

Amba
wg jednego z zetoli jest to " małe zwierzę z taką wielką gębą". Określenie wszechobecnego w zetce paranormalnego zjawiska znikania rzeczy. Porywanie, a w zasadzie pożeranie przedmiotów przypisuje się ambie. (wk)

Bażant
jedno z określeń żołnierza SPR-u. Inne to spermen. Zarówno jedno jak i drugie określenie jest negatywne, bo kim jest taki bażant? Niby żołnierz, ale nie idzie falowo, na domiar złego jest ogniwem pośrednim pomiędzy kadrą a zetolem. Bażanta rozpoznaje się po biało-czerwonej obramówce na pagonach, czyli makaronie. W SPR Wrocław zaniechano tych praktyk, dzięki czemu oszczędzono kobietom wcielonych całonocnego ślęczenia nad dzierganiem biało-czerwonego makaronu. Właśnie biała obramówka kojarzy się zetolom ze spermą (i słusznie!) lub bażantem. Pamiętać należy, że skojarzenia zetoli nie podlegają uwarunkowaniom kulturowym, a są wynikiem patologii życia koszarowego, stąd trzeba im wybaczyć. (wk)

Beduizm
działania pozorne zetoli w obrębie rejonów zewnętrznych. Polega bardzo często na wyrywaniu trawki spomiędzy płytek na drodze lub pieleniem ogródków w jednostce. (wk)

BGS, Begeesy
rozdawane wszystkim, zadziwiająco niewygodne, uszyte z nierozciągliwego materiału... no co?...gacie!!! Istniało podejrzenie, że ten tajemniczy skrót oznaczał ni mniej ni więcej tylko: Bojowe Gacie Szturmowe. (sł)

Capstrzyk
wymarzona pora zmęczonego żołnierza całodziennym ściemnianiem. Po prostu noc. U zetoli dopiero zaczyna się życie, czyli kocenie. (wk)

Chuje, muje, dzikie węże
powiedzenie w świecie zetoli, które może być wykorzystane w zasadzie w każdej okoliczności zwracania się do podwładnych. Przeniknęło do cywila, modyfikowane przez fascynata MON-u Adama Dziedzica, którego niestety nie wcielono do SPR-u, a brzmi "chuje, muje, dzikie kaczki". (wk)

Cyfra
czyli liczba DDC. cyfra im mniejsza tym lepsza oczywiście. Cyfra niezbyt duża zwykle hamowała przed wykonywaniem niepotrzebnych czynności (niepotrzebnych w mniemaniu zhamowanego, oczywiście). Takiego, zhamowanego przez cyfrę żołnierza łatwo poznać wśród kręcących się po terenie jednostki... niezwykle spokojny i wyluzowany, rozpięty i niedopięty wszędzie gzie to tylko możliwe... I jeśli to możliwe to lekko wcięty...
Cyfra występowała wśród wszystkich wcielonych, czyli u nas i u szwejów... A co z kompotami?... cóż, trudno odliczać dni do jakiegoś mglistego poranka gdzieś.. hen za dwadzieścia parę lat... A i głowa do takich rachunków nie nawykła ...(sł)

DDC
Dni Do Cywila. Wyjaśnienie chyba zbędne...... Łączy się zwykle z przysłówkiem "MAŁO..." (sł)

Dowódca kompanii
zależnie od charakteru - mniej lub bardziej znienawidzony trep, który dowodzi kompanią (czyli od 100 do 150 wcielonych). Główny obiekt żartów i przekleństw. (sw)

Fajurki
papierosy. (wk)

Fala
To coś co jest, ale czego istnieniu wszyscy zaprzeczają. Na jako taki poziom dyscypliny w wojsku ma to znacznie większy wpływ niż regulamin czy, pożal się Boże, wychowanie wojskowe. Owszem to jest swego rodzaju wychowanie wojskowe, tyle że realizowane przez dziadków na kotach. Wszystko odbywa się za cichą aprobatą kadry, najczęściej popołudniami w prawie każdej jednostce. Na szczęście dla podchorążych dotyka tylko zetorów.(sł)

Hałer
hełm. W myśl zasady, żeby czasem coś nie nazywało się normalnie. Typowe dla środowisk zamkniętych. Slang jest formą oswajania świata obcego i wrogiego człowiekowi. (wk)

Kałach 
7,62 mm kbk AK (czasami MS) - czyli o średnicy łuski(?) wynoszącej 7,62 mm (standard ZSRR) krótki bojowy (ha,ha,ha) karabinek Automatyczny Kałasznikowa (czasami Modernizowany i nawet Składany). Najbardziej popularna broń (sic!) wśród MON-owców. Dość ciężki, powszechnie zacinający się sprzęt, często o skrzywionej lufie. Szweje bowiem, czasami w przypływie pacyfizmy wyginają je na kaloryferach. Największą przy tym głupotą jest konieczność trafienia do małego celu (ogniem pojedynczym lub ciągłym) na odległość 100 i 200 metrów, czyli strzelanie nr 1 i nr 2. Nie jest to bowiem broń snajperska, tylko szturmowa - cokolwiek to znaczy. Aha, znawcy tematu wyrażają się dość pochlebnie o tym sprzęcie działającym zgodnie z ruską dewizą: "gniotsa, nie łamiotsa". (sw)

Kontrola stanu
osobowego kompani. Na praktykach ceremoniał polegający na liczeniu ilu szwejów udało się na lewiznę. (sł)

Kompot
przyszły absolwent Wyższej Szkoły Oficerskiej. W odróżnieniu od szwejów nie warto ich jednak żałować. Sami sobie przecież zgotowali ten los. Może właśnie ta świadomość sprawiała, że byli na nas szczególnie uczuleni. Z wzajemnością. (sł)
Nazwa "Kompot" wzięła się stąd, że przyszli oficerowie MON-u jedli w "Świniarni" (patrz: Świniarnia), i jako rekompensatę dobrego żarcia (bo jadło mieli takie jak Szweje, czyli obrzydliwe) dostawali zwiększone ilości kompotu, czyli napoju owocopochodnego, nie mającego nic wspólnego z narkotykami (póki co!) (sw)

Kręcenie wora
jedno z bardziej lubianych zajęć dziadków. Wór to oczywiście worek mosznowy zawierający jąderka. Kręcenie wora stosuje się w przypadkach nieposłuszeństwa młodego wobec dziadka. By dziadek zaprzestał tej czynności należy kukać. (wk)

Kukanie
dźwiękowy sygnał poddania się woli dziadka w trudnej życiowej sytuacji, kiedy dokonuje się na worze kręcenie. (wk)

Lewizna
Lewizna - samowolne opuszczenie koszar przez zetola. W historii SPR Wrocław na lewizny udawał się chyba wyłącznie pchor. Michał Dolata - legendarna postać drużyny szuflandii. Ww zasłynął m.in. ze spożywania w kantynie oficerskiej podczas przerw w zajęciach teoretycznych trunków wysokoprocentowych na oczach trepów.(wk)

Mało
słowo-klucz fali. Stosuje się na określenie pozycji w hierarchii fali. Słowo to przysługuje dziadkom, ponieważ mają mało dni do cywila. Mało bywa często używane jako odpowiedź zetola na wydany mu rozkaz wykonania jakiegoś zadania. Cyfra i to na dodatek mała zwalnia zetola z obowiązków wykonywania wielu zadań. Są przecież koty. W SPR Wrocław znany był jeden przypadek użycia tego słowa. Zasłynął z tego spermen Lipka, który podczas zajęć z wychowania żołnierskiego, kiedy major poprosił go o udzielenie odpowiedzi, użył mało jako wyczerpującej odpowiedzi. Wystarczyło. Ale żeby rozpętać wojnę słowną, na szczęście. (wk)

Małpa
konserwa a`la mięsna. Zasadnicza służba wpierdala przy każdej okazji, czyli na śniadanie, obiad i kolację małpy. Określenie wywodzi się z potrawy, ponieważ zawartość konserwy jest smrodliwa i twarda jak może być w wyobrażeniu zetola małpa. Być może ktoś kiedyś w akcie rozpaczy zjadł małpę i stąd porównanie. Spermenom zazwyczaj oszczędza się tej wątpliwej przyjemności pożerania małp, chyba że jest poligon. (wk)

Maska p-gaz
gumowo-szklane urządzenie zakładane na twarz. Data produkcji - jak OP-1. Podobnie jak one - nie działa. Aha, w nowszych modelach da się palić papierosa (sam widziałem). (sw)

Młody
młody żołnierz, często również młodszy stażem wojskowym. Nie wolno zapominać, że hierarchia w wojsku jest wynikiem cyfry, czyli stażu wojskowego. (wk)

Musztra
zgodnie z nomenklaturą trepowska - "czynności przygotowawcze do przysięgi". Polega toto głównie na wymachiwaniu rękoma i waleniu nogami obutymi w "trzewiki wojskowe sznurowane" w plac musztry, czyli beton. W grupie (czyli plutonie lub kompanii) rzadko dobrze wychodzi i jest zupełnie nieprzydatne pojedynczej osobie wcielonej do MON-u. No chyba, że trepom, czyli sadystom lubiącym patrzeć na cierpienie młodych ludzi w wojsku. (sw)

Naruchać
czasownik. Załatwić coś, skombinować, często ukraść. Samodzielność żołnierza przejawia się w tym, że potrafi sobie wszystko naruchać. (wk)

OP-1
gumowa prezerwatywa na całe ciało, mająca (teoretycznie) chronić całe ciało przed chemicznym atakiem n-pla ( czyli nieprzyjaciela, zgodnie z obecną nomenklaturą - przeciwnika - kiedyś to było NATO, obecnie - nikt tego nie wie...). Rzecz pamiętająca - jak większość rzeczy w MON-ie - czasy wczesnego Gierka. (sw)

Pejotka
przepustka jednorazowa. Wydawana najwyżej na 72 godziny. Termin pochodzi od skrótu PJ, który na tym dokumencie widnieje. (wk)

Picie
(alkoholu) - główna metoda spędzenia wolnego czasu w MON-ie. Dobrze, gdy jednostka jest w mieście (np. Wrocławiu), gorzej gdy jest to obiekt gdzieś na zadupiu (np. zielony garnizon w Świętoszowie), choć pić da się wszędzie. Picie jest teoretycznie tępione przez trepów (oj, zazdrośnicy!) i mocno ograniczane przez niewielki żołd. (sw)

Pluton
od 25 do 30 chłopa (i żadnej dziewczyny), mających wspólnego trepa jako dowódcę. W MON-ie podstawowa jednostka organizacyjna, wyruszająca razem do boju lub do knajpy (wówczas są siłą nie do pokonania). Niżej jest tylko drużyna - czyli wcieleni śpiący w jednym pokoju. (sw)

Pobudka
w MON-ie - 6:00 rano (z wyjątkiem niedziel). Nie wiadomo po co trzeba wstawać tak wcześnie, gdyż wojny przeważnie rozpoczynają się o świcie, czyli od 3:00 do 5:00. Po pobudce zwykle słychać jęki i narzekania. (sw)

Popołudnie
w MON-ie czas, kiedy trepy uciekają z jednostki, a ci, którzy nie mają wart lub służb, nudzą się lub też uciekają (głównie pić do knajp cywilnych). (sw)

Pół kaloryfera
plutonowy. Cztery belki na pagonach kojarzą się chyba zetolowi z połowicznym ciepłem domowych kaloryferów. Pierwszy, który tak określił plutonowego, musiał mieć kaloryfer ośmiożeberkowy. (wk)

Przyroda
określenie bliżej nie sprecyzowanego zjawiska niepowodzenia, stosowane na okoliczność pożarcia czegoś przez ambę lub innych żołnierskich problemów. Słowo - worek, bardzo często używane w najróżniejszych okolicznościach. Pasuje w zasadzie do wszystkiego. Można interpretować jako siłę wyższą, na którą nie ma wpływu pojedynczy zetol. (wk)

Przysługiwać
coś przysługuje (zwłaszcza dawno już wcielonemu do MON-u, którego "cyfra hamuje" lub ma mało DDC--> patrz "DDC") oznacza, że coś się komuś należy, zwłaszcza spokój, zwolnienie z uciążliwych zajęć lub dodatkowa porcja jedzenia (jeśli jest dobre). (sw)

Rejon
jak sama nazwa wskazuje pewien obszar. Obszar, który należy posprzątać. Określenie żyje swoim własnym, monowskim życiem: "Wyjść na rejony", Kto ma dzisiaj rejon?" itd.
Cała impreza jest dość uciążliwa, ogólnie rzecz biorąc, rejony wewnętrzne polegają na wylewaniu wody na korytarzu i późniejszym jej zbieraniu szmatami lub, co szczególnie interesujące, trocinami. Rozsypane na podłodze nadają koszarom coś z atmosfery tartaku... Fakt, tutaj też się rżnie. Tyle, że głupa ...(sł)

Rozpylacz
Facet który rozprowadza zmienników podczas pełnienia warty. Z reguły jest mocno podrajcowany tym, że razem z dowódcą warty jest prawie bogiem... No, może trochę więcej niż bogiem.. (sł)

Rozruch
Choć brzmi lubieżnie, wygląda dość nieciekawie... dokładny opis pod hasłem zaprawa, oba określenia stosowane przemiennie. (sł)

Sierściol
względnie "sierściuch" - sierżant. Po prostu stopień wojskowy. (wk)

Służba
słowo to dokładnie oddaje sens i rodzaj podległości podczas jej wykonywania. Służbę można mieć : "na biurze przepustek" jako "oficer dyżurny"... Czynności te są dosyć nudne... nawet nie chce się pisać.. (sł)

Spermen
patrz Bażant, po prostu podchorąży. (wk)

SPR 
"Szkoła Podchorążych Rezerwy". W rzeczy samej.
Alternatywne wyjaśnienie to "Spierdolone Pół Roku". W rzeczy samej. (sł)

Stalowiec
najgorszy z możliwych żołnierzy, gorszy nawet od spermena. Zetol, który idzie regulaminowo a nie falowo. Nie cieszy się żadnym szacunkiem wśród żołnierzy. Często używany w parze z przymiotnikiem określającym jego cechy: pierdolony/jebany stalowiec. (wk)

Stałka
marzenie zetola, chleb powszedni spermena. Przepustka pozwalająca na (pozornie) stałe opuszczanie jednostki wojskowej. Bażanty po unitarce otrzymują stałkę i po zajęciach obowiązkowych mogą udać się na zgłuszanie, czyli po prostu na chwilową wolność. (wk)

Szwej, Szweju, Zetor
żołnierz służby zasadniczej, ci którym się nie udało i zostali wcieleni na dłużej. Według podejścia kadry oficerskie i założeń polityki obronnej stanowią oni mięso armatnie gorszego gatunku niż espeerowcy (takie na przykład żeberka czy podroby, za to my to wołowina z kością albo nawet i schab...). Szweje charakteryzują się niższą normą żywieniową (czyli ilością i jakością przysługującego żarcia). (sł)

Świniarnia
w WSOWI (Wrocław) - stołówka dla Kompotów i Szwejów. Cechuje się obrzydliwym jedzeniem, okropnymi sztućcami i budzi ogólny wstręt. Tam kształtuje się wypaczony charakter i odporność na trudy przyszłych oficerów inżynierii wojskowej (patrz: "Kompoty"). (sw)

Trep
ver. 1. Ktoś, kto "robi w obronności", czyli człowiek pracujący dla Ministerstwa Obrony Narodowej. Z tym, że od palaczy i sprzątaczek również pracujący dla tej instytucji, odróżnia go noszony w godzinach pracy zielony mundurek. (Cóż, praca jak każda inna ... albo w innym miejscu mówi pismo: Każdy robi co umie...). Trepy nazywają samych siebie bardzo eufemistycznie: "kadra". Cecha szczególna: bardzo lubią i często piją wódkę. (sł)

ver. 2. Żołnierz zawodowy. Słusznie kojarzy się z chodakiem, ponieważ podobnie jak ten rodzaj obuwia odporny jest na wszelkiego rodzaju elastyczność i giętkość tyle że intelektualną. Każdy doświadczony przez trepowisko mógłby mnożyć przykłady w nieskończoność. Prawdziwy zetol pała ogromną nienawiścią do trepa. Spermeni uważają powszechnie, że trep to gorsza kategoria ludzi. (wk)

Waciak
słuchacz i działacz Wojskowej Akademii Technicznej. Jak elastyczny jest język zetola, można zaobserwować na tym przykładzie. Dwóch praktykantów tejże uczelni zostało tak ochrzczonych przez zetoli. Nie kierowała nimi żadna tradycja, bowiem byli to młodzi odizolowani na dodatek od dziadków. (wk)

Warta
najbardziej uciążliwa i męcząca forma służby. Polega na chodzeniu z bronią wokół magazynów i zdezelowanych pojazdów.
Najśmieszniejsze jest to, że pełnienie warty w niewielkim stopniu zabezpiecza wojskowe mienie przed degradacją (jest to bowiem biodegradacja i to zaawansowana). Najsmutniejsze jest natomiast to, że pełnienie warty powoduje straty w stanie osobowym wojska... Kompletnie nieprzygotowanym (emocjonalnie) szwejom daje się, było nie było, działającą broń. (sł)

Wcielenie
przekroczenie terytorium MON-u po otrzymaniu ostatecznego wezwania, czyli "biletu" do MON-u (zwykle przez niefrasobliwość rodziny odbierającej przesyłkę poleconą). Darmowy bilet na PKP z domu do miejsca wcielenia, czyli jednostki MON-owej. Data na "bilecie" oznacza czas, od kiedy przestaje obowiązywać zwykła logika. (sw)

Wicek
młodszy od dziadka stażem wojskowym żołnierz, który dopiero co wyszedł z kocenia. Nie ma żadnej władzy nad kotami. (wk)

Wóz
łóżko. Idąc dalej tym tropem, zwykłe wylegiwanie się na łóżku to : "gniecenie wozu", a w skrajnym przypadku ztrepowienia mówiącego, nawet :" Techniczna obsługa wozu"... Zwykle jest to rozpadająca się konstrukcja metalowa obleczona wygniecionym siennikiem. Całość pamięta wczesnego Gierka. (sł)

Wychowanie wojskowe
podczas 3-miesięcznej "szkółki" w SPR, lekcje polegające na tym, że jakiś przypadkowy trep próbuje wcisnąć kit ludziom z wyższym wykształceniem cywilnym, wmawiając im, że w wojsku jest super.(sł)

Zalegać
czynność związana z obsługą wozu (patrz: "wóz"), leżeniem lub dekowaniem gdzie tylko się da, zwłaszcza podczas uciążliwych zajęć w terenie (bo trzeba się tam wysilać, a temperatura wynosi +30 lub -15 stopni Celsjusza). Inne wyjaśnienia: obijać się, znikać z oczu przełożonemu, wypoczywać, itp. ...(sw)

Zaprawa 
vel rozruch (oba zwroty występują z przymiotnikiem "poranny") - inaczej gimnastyka (również "poranna"). U szwejów objawia się biegiem na 3000 m. Nam na szczęście udawało się skracać ten dystans. Mimo to zaprawa zapewniała miły zapach na resztę dnia, zwykle bowiem nie było czasu na jakiekolwiek mycie. Obowiązujący strój to BGS i zbyt mała, wojskowa koszulka koloru zielonego lub burego oraz ortopedyczne pepegi wojskowe (czy ktoś jeszcze pamięta co to takiego "pepegi"?).(sł)

Zdechnąć
używane zazwyczaj w formie wołacza, jako element werbalnego zastraszenia. Statystyczny zetol podczas swojej służby słyszy około 3 milionów razy, że zdechnie, ale jak wiadomo zdychają wszyscy, mało który natomiast umiera. (wk)

Zetka
służba zasadnicza, czyli siedlisko zetorów. (chyba od litery "Z" jak "zasadnicza", służba wojskowa oczywiście). (sł)

Zetol
patrz zetor. Artykulacja uzależniona od stopnia niechlujstwa językowego i głębokiej tradycji zakorzenionej w jednostce wojskowej. Np. w Gliwicach panuje niepodzielnie zetol. (wk)

Zetor
Szwej. Określenie jak wyżej. (sł)

Zgłuszanie
termin przywieziony z domu przez pchor. "Anakondę" Misztala. Nie ma tradycji monowskiej i przyjął się tylko w SPR Wrocław. Jednym słowem to podrywanie dziewczyn na imprezach tanecznych. Ww. był mistrzem w zgłuszaniu. Pozostali spermeni mogli mu jedynie pozazdrościć. Mimo że czasem też im się udało, to i tak nie pobili wrodzonych umiejętności "Anakondy".(wk)

Żółwie
Żandarmeria Wojskowa. Znienawidzona przez zetoli służba, która przynosi hańbę rodzinie, kumplom i dziewczynie. Żółw jest wrogiem numer jeden prawdziwego żołnierza, który przecież ciągle chodzi na lewiznę. (wk)