Ostatnia aktualizacja: 02.01.2017 r.

Autor

Strona główna
O autorze
Napisz do mnie

Moje wojsko

Wstęp
WSO Toruń
Praktyka w JW 1891 Chełm
Początki
Codzienność
O ludziach
Zakończenie

Szkoła Podchorążych Rezerwy

Wykaz SPR-ów
Historia
Opinie
Słowniczek poMONcniczek
por. Adnik radzi
Najciaśniejsze trepy

Kurs Szkolenia Rezerw

Informacje ogólne
KSR w Poznaniu
KSR w Toruniu
KSR we Wrocławiu

Różne

Linki wojskowe
Skąd się biorą trepy
Na papierze
8 lat po wojsku
Na papierze - Paragraf 13

Moja fotogaleria

WSO Toruń
JW 1891 Chełm
Koci Ogon

Statystyka

 
Gadu-gadu:
628 004

 

Copyright 1998-2017 by
Paweł Siekański
Wszelkie prawa zastrzeżone
ISO 8859-2
Serwis istnieje od 28.01.1998 r.

"Żyj tak, by nikt przez ciebie nie płakał"

Skąd się biorą trepy

01 - Wstęp
02 - Jak to się zaczęło, czyli jak poszedłem na ZAWODOWCA
03 - Nie matura lecz chęć szczera, czyli EGZAMINY WSTĘPNE
04 - Unitarka
05 - Smutne jest życie młodego budynia
06 - Pierwsze koty za płoty
07 - Pierwsze "redukcje na luz"
08 - III Semestr - "Zmośkane życie"
09 - Początek IV semestru, koniec "szuwarskiej" nocy
10 - Wiosenno-letnie manewry i "manewry"
11 - Masa radości, bo to początki starości
12 - W przygotowaniu

>> Wstęp

Pewnego razu moja córeczka wyciągnęła nie wiadomo skąd zakurzoną paczkę zeszytów, kalendarzy i terminarzy. Były to moje pamiętniki, w których spisywałem sobie dni spędzone w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Łączności. Naprawdę miło było po przeszło 14 latach „odkurzyć” wspomnienia. Długi czas nosiłem w sobie zamiar przedstawienia ich przed gronem odbiorców szerszym niż wojskowe. Wdzięcznym miejscem ku temu wydaje mi się tak potężne medium jak Internet. Chęci oczywiście mi nie brakowało, gorzej było z czasem jak również z obawami związanymi z upublicznieniem zdarzeń, które to mogą być dla kilku osób wstydliwe bądź niewygodne. W dzisiejszych czasach trudno jest cokolwiek zdziałać bez narażenia się na różnego rodzaju podpadki, z procesami sądowymi włącznie. Po 1989 roku załapaliśmy zbyt dużo amerykańskich wzorców, więc Polska stała się nie państwem prawa, lecz państwem prawników. Nie bez znaczenia jest też fakt, że Polak Polakowi nawet pogrzebu zazdrości ... Dlatego też liczę na zrozumienie ze strony internautów mojego występowania incognito oraz użycia dużej liczby ksywek w stosunku do bohaterów moich wspomnień. Zapewniam, że ksywki są prawdziwe (zainteresowani na pewno skojarzą, kto jest kim ;) ), wszelkie zdarzenia również (w końcu sami je tworzyliśmy).

Drugi powodem chęci prezentacji mojej podchorążackiej przygody jest pragnienie przedstawienia, internautom (głównie tym, którzy MON przeżyli i tym, którym dopiero „głowa dorasta do hełmu” ;) ), skąd biorą się i dlaczego są tacy a nie inni ci, na których sypią się gromy i obelgi (dla jednych zasłużone, dla innych niesprawiedliwe) czyli „TREPY”.

Co prawda pisał będę głównie o podchorążych WSO (czyli przyszłych oficerach) ale na pododdziałach zabezpieczających proces naszego szkolenia było wielu chorążych, podoficerów czy też żołnierzy nadterminowych (ci ostatni dopiero pojawiali się – kontraktowych jeszcze nie było), o których również można kilka rzeczy napisać.

Jak wspomniałem, słowo „TREP” jest dla jednych określeniem jak najbardziej właściwym, dla innych natomiast bardzo krzywdzącym. Każdy, kto zaliczył w swoim życiu „zielony” okres przyzna, że w jednostce nie napotkał wyłącznie trepów, ale także ludzi normalnych, którzy nie zasłużyli na ten niemiły przydomek. Zatem celowym byłoby wprowadzić pewne ustalenia. TREP – to ktoś, komu wojsko życie uratowało. W wojsku czuje się jak ryba w wodzie, wydaje mu się, że jest „kimś”, natomiast w cywilu zginąłby jak ciotka w Czechach ;). Podwładnych traktuje jak narzędzia do budowania swojej ścieżki awansu. Dla takiego kogoś nie liczy się nikt i nic. Liczy się tylko KARIERA (nienawidzę tego słowa). Zatem, czy ktoś jest żołnierzem zawodowym czy trepem, zależy tylko tego czy jest człowiekiem czy też skończoną mendą. Podobne rozgraniczenie stosuję do relacji ŻOŁNIERZ – SZWEJ.

Czyli tytułem podsumowania: są w wojsku:
 - oficerowie i „trepy” („konie”),
 - chorążowie i „chrąchy” („chrąchole”),
 - sierżanci i „sierście”,
 - plutonowi i „plutasy” („pluty”),
 - kaprale i „kapsle” i na koniec - 
 - żołnierze (w kontekście żołnierzy ZSW) i „szweje” (w krańcowych przypadkach „okurwieńcy”).

Cóż.... Tyle tytułem wstępu. Chciałbym podziękować Pawłowi Siekańskiemu za zgodę na publikację moich wspomnień na jego stronie osobistej oraz Oficjalnej Stronie Rezerwistów WP. Na pewno kiedyś opublikuję również swoje wspomnienia zawodowego wojskowego, ale teraz po prostu nie mogę.

Zatem usiądź wygodnie sieciowy podróżniku, otwórz, co tam chcesz do picia, klikaj i czytaj, jak to wykuwa się „Leona zawodowca”.